Kronos morduje swego ojca, Uranosa, następnie pożera własne dzieci, z wyjątkiem Zeusa, zamiast którego dostaje do połknięcia kamień owinięty w pieluszki. Zeus, doszedłszy do lat, zabija Kronosa. Któż nie zna tych mitologicznych historyjek? Jahwe paktuje z Szatanem przeciw sprawiedliwemu Hiobowi. Pozwala też oprawcom rzymskim na zamęczenie swego syna Jezusa, który woła na krzyżu: „Boże, czemuś mnie opuścił!”. Perski Aryman nieustannie atakuje swego dobrotliwego brata Ormuzda. I tak dalej. Cóż, bogowie nie wydają mi się specjalnie dobrym wzorem moralności. Zatem jaki sens ma forsowanie poglądu, iż podstawą moralności powinna być religia?