Wracam do bazgrołów po przerwie, która się zaczęła 24 lutego. Nie potrafiłem się ułożyć (dalej nie potrafię) z niewspółmiernością wojny w Ukrainie i mojego tutaj bycia, nagle – jakoś niezasłużenie darowanego. Przez Ukrainę odczułem bliskość wszystkich wojen, które trwają, i własną bezradność wobec postępującej erupcji dziejów, które nie są historycznym uogólnieniem zbrodni.
Czy wartość i sens tego, czym się (jako obywatel i artysta) zajmuję, pozostaje choćby w takiej mocy, jak koncert samotnego wiolonczelisty wśród ruin Charkowa?
Czy umacnia mnie w przekonaniu Lutra: „Tu stoję, inaczej nie mogę?”
© Bogusław Kierc