Mój dziadek, opowiadał mój ojciec, lepiej czuł się wśród koni niż wśród ludzi. Co, jak przypuszczam, mogło tłumaczyć, dlaczego związał się z kobietą tak milczącą, że prawie niemą. Kobietą, która przewracała oczami, unosiła brwi, wzruszała ramionami, lecz konsekwentnie milczała. Jeżeli o coś ją pytano, wskazywała na dziadka, który odpowiadał w jej imieniu. Biorąc pod uwagę, że pięćdziesiąt lat później razem odkręcą kurki gazu, zastanawiam się, czy moja babcia mówiła, kiedy była sama z moim dziadkiem? Czy o odkręceniu gazu zadecydowali razem? Czy też apodyktycznie dziadek dyktował milczącej kobiecie, co ma robić? Czy mógł zadecydować o jej życiu? Wstał pewnego dnia i powiedział: „szykuj się, kobieto”.
W 1939 roku mój dziadek nie wie jeszcze, co to gaz ziemny. Nie przypuszcza, że będą istnieć urządzenia, w których będzie można piec jak w piecu, a w razie, jeśli będzie się starym, zmęczonym i wystraszonym, można nie zapalić płomienia.
opowiadanie Kręgi pochodzi ze zbioru Mikroelementy (http://www.wforma.eu/mikroelementy.html)
© Łukasz Suskiewicz