nowości 2026

Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo

Maria Jentys-Borelowska Moja Eliza

Konrad Liskowacki Pomurnik

Tomasz Majzel Święty spokój

Anna Maria Mickiewicz Po Sokratesie. Wiersze nie tylko filozoficzne

Gustaw Rajmus Angst

Karol Samsel Autodafe 9

Krzysztof Wacławiec W Pasie Oriona

książki z 2025

Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta

Jan Drzeżdżon Rotardania

Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]

Tomasz Hrynacz Corto muso

Jarosław Jakubowski Żywołapka

Wojciech Juzyszyn Efemerofit

Bogusław Kierc Nie ma mowy

Andrzej Kopacki Agrygent

Zbigniew Kosiorowski Nawrót

Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach

Artur Daniel Liskowacki Zimno

Grażyna Obrąpalska Poprawki

Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny

Uta Przyboś Coraz

Gustaw Rajmus Królestwa

Rafał Sienkiewicz Smutny bóg

Karol Samsel Autodafe 8

Karol Samsel Cairo Declaration

Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania

Audiatur et altera pars

2015-01-09 09:06

Wyobraź sobie, że jakiś łobuz obraża cię, publikując karykatury twego ojca, przedstawiające go jako kretyna. Do sądu nie podasz drania, bo wiesz, że nie wygrasz. Mieszkasz w państwie, w którym publikacje chamskich obrazków objęte są klauzulą „swobody wypowiedzi artystycznej”. Możesz podjąć walkę z gburem jego metodami, upowszechniając karykatury jego własnego tatusia-kretyna. Ale powiedzmy, że nie chcesz dać się zepchnąć na niekulturalne dno, gdzie upodobniłbyś się do tych, co cię obrażają. I wobec tego co? Nic, postanawiasz strzelać do sprawcy. – Takie to refleksje snują mi się po głowie po środowym (dziś mamy piątek) zamachu na redakcję paryskiego brukowca satyrycznego „Charlie Hebdo”. Zginęło 12 osób. Zabójcami byli trzej algierscy Arabowie, Hamid Mourad i Said oraz Cherif Kouachi. Arabowie, jak to Arabowie, wszyscy uważają się za synów Mahometa. A „Charlie Hebdo” słynny był z powtarzających się napaści na postać Proroka, okraszanych wyuzdanymi obrazkami. I teraz 90 tysięcy policjantów, żandarmów i żołnierzy francuskich szuka zabójców. W kraju ogłoszono żałobę narodową. Cała Europa potępia atak islamistów. Ja też oczywiście potępiam. Na wszelki wypadek próbuję się jednak wczuć w tych trzech Arabów, którzy cierpią z powodu podeptania godności ich ojca. Po co się wczuwam? Może z zadawnionego upodobania do europejskiej zasady „audiatur et altera pars”?