Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Kazimierz Brakoniecki Ostre Bardo
Tomasz Majzel Święty spokój
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
copyright © https://dajprzeczytac.blogspot.com 2023
Lekturę dyptyku „Odsieb” zaczęłam od drugiego tomu, „Dla tego”. Jednak ta odwrotna kolejność w niczym nie popsuła mi przyjemności obcowania z tekstami Bogusława Kierca.
„Był sobie” to obszerna książka. I niezwykle zaskakująca. Mamy tu bowiem wiersze, opowiadania, krótkie formy quasi-eseistyczne, próby dialogowe, a nawet i zapis rozmowy z autorem. Ale po kolei.
Z pewnością kolejność poszczególnych części ma swoje znaczenie. Toteż zacznijmy od początku. Po wierszu wprowadzającym (motcie) poznamy dziewięć „Aspektów”. Każdy z nich zrealizowany nieco inaczej. Wszystkie przynoszą kolejne rozpoznania i prowadzą do punktu kulminacyjnego – podsumowania tych rozważań.
Przewodnikiem po świecie „Był sobie” jest chłopiec („Książę z bajki”?). Chłopiec, który buduje swoją tożsamość, określa własną przestrzeń, ale i swoje miejsce w świecie. Uwielbia oglądać przedstawienia teatru lalek („a teatr lalek nie jest wszak z przeznaczenia teatrem dla dzieci”). Ze swoich obserwacji już wie, że życie i teatr mają wiele wspólnego. Czy zatem jesteśmy aktorami w teatrze życia? Czy istniejemy prawdziwie czy może tylko odgrywamy rolę, którą ktoś nam napisał? I co tak właściwie jest naszą „naprawdą”?
„Aspekt II” to utwór sceniczny („Naprawda”) – podmiot/narrator (którego świadomie nie chcę nazywać autorem, choć zapewne ma z nim wiele wspólnego) przedstawia nam to, o czym mówił wcześniej, w formie zmaterializowanej w sztukę sceniczną. Ach, jakaż to fascynująca gra sensów, samopoznania, filozofii i języka! Objaśnia nam się w niej poczucie odrębności i tożsamości, której nie określa wiek czy płeć, a świadomość! Do tego dochodzi jeszcze jedna sfera poznawcza – tajemnica „erotyczna”.
Świat odgrywany jest podobny do tego nam znanego. W zasadzie to zbiór elementów powyciąganych z rozmaitych teorii, z tradycji, z wyobrażeń i wierzeń. To zatem zlepek tego, co znajome i już oswojone. Kierc wprowadza w te obszary zadziwiające figury i oddaje im głos. Lalun, Zalota, Samolotnik, Wzorza, Chwilozof. I Lalka – obiekt najważniejszy, symbol, byt sekretny i jednocześnie ten najbardziej powszedni.
W pojmowaniu świata i istoty bytu wszyscy zdajemy się być dziećmi. Toteż tak lubimy wszelkie bajki czy baśnie, w którym aksjologia bywa najbardziej transparentna. I Kierc tworzy przestrzenie iście bajkowo-baśniowe, choć jego światy nie bywają wcale tak jednoznaczne ani do zrozumienia, ani oceny. To literatura, która wymaga przeżycia oraz głębokiej myśli. I warto poczynić ten wysiłek.
Wchodzimy tu naprawdę w głębokie rozważania egzystencjalne. Niezwykle fascynujące kwestie daje nam Bogusław Kierc pod rozwagę. A sprawa jest o tyle zachwycająca, że „Był sobie” czytamy właściwie z dwóch perspektyw. Jednocześnie jako czytelnik z pewną już kompetencją, który będzie stopniowo odkrywał wszelkie konteksty i przesłania, ale z drugiej strony – czytamy to także przez ten filtr dziecięcej fascynacji światem, czy może raczej fascynacji odkrywaniem świata. To przejawia się też poprzez język – rymowanki, celowe przejęzyczenia, przestawienia głosek (np. „cię-mność”), itp.
Ale jeszcze słowo o chociaż kilku tematach, jakie podejmuje głos prowadzący tego zbioru. Wydaje mi się niezwykle inspirujące wchodzenie w sensy metafizyczne, w odkrywaniu prawd uniwersalnych oraz wszelkie reinterpretacje dzieł literackich czy motywów biblijnych. Jeśli nie w znaczeniu ogólnym, globalnym, to z pewnością intymnym. O ile więcej będziemy wiedzieli po lekturze „Był sobie” niekoniecznie o świecie, ale o nas samych!
Najwięcej mówi się o lalkach i teatrze, to już było zaakcentowane. Bohaterowie tekstów Kierca rozpatrują „lalkowatość” i „teatralność” nie tylko w odniesieniu do siebie i w próbach zdefiniowania owego ja, ale też w relacjach z innymi, w konstrukcji świata w ogóle. Niemniej to odkrywanie własnej duszy jest najbardziej fascynującym zjawiskiem. Chłopiec, nasz przewodnik po tym tomie, dość szybko zyskuje świadomość samego siebie, choć nie równa się to wiedzy o sobie samym. Jest przekonany, że ja prawdziwy mieszka wewnątrz ja przebranego, toteż na różne sposoby usiłuje wydostać tego wewnętrznego na powierzchnię. Pierwszym i niejako naturalnym sposobem wydaje się więc doświadczenie seksualne (autoerotyzm). Potem te poszukiwania przenoszą się na relacje międzyludzkie. A to już prowadzi do rozmaitych komplikacji.
Kierc dobiera świetne tytuły swoich książek. „Był sobie” też jest fascynującym zaproszeniem dla wyobraźni. Sporo w zbiorze motywów bajkowych, a zatem „był sobie” może być aluzją i pokazaniem własnej wersji swojej baśni (często tym zwrotem rozpoczynały się teksty, m.in. popularnej kołysanki czy – jak podaje autor – „Księżniczki na ziarnku grochu”). „Był sobie” określa też stopień wsobności bohatera wierszy. I staje się kluczowym tematem rozważań filozoficznych – czy żyjemy „sobie”? A przecież i pojęcie „bycia sobie” tak mocno się rozgałęzia, że właściwie można by na ten temat napisać kolejną książkę...
Kinga Młynarska
Bogusław Kierc Był sobie – http://www.wforma.eu/byl-sobie.html