Tym razem naprawdę...
Księgarnia|seria FIOLETOWA|książki szczecińskie|Frenger Marek
Stara cena:29.00zł
Cena:21.00zł| Cechy | |
| format | 12,3 x 19,5 cm |
|---|---|
| rok | 2007 |
| strony | 416 |
| oprawa | broszurowa |
| ISBN | 978-83-60881-02-6 |
| wydanie | 1 |
Tym razem naprawdę... inicjuje tryptyk szczeciński i jest pierwszą prawdziwie szczecińską, współczesną powieścią obyczajową, której akcja rozgrywa się pośród znanych i popularnych szczecińskich miejsc i zakątków. Jej bohatera, pracownika banku, stojącego u progu trzydziestego roku życia, nurtuje poczucie braku czegoś lub kogoś, kto nadałby jego życiu wartości. Czy kobieta, którą pozna Łukasz okaże się taką właśnie osobą?
Tym razem naprawdę... jest opowieścią o potrzebie miłości i przyjaźni. Jest jednak także powieścią o konieczności dokonywania wyborów w okresie przekraczania smugi cienia. Towarzyszy temu intrygująca akcja, pełna zaskakujących zwrotów. A wszystko to zostało napisane tak, jakby autor dopiero niedawno otrząsnął się z przeżytej historii.
Cieszy przede wszystkim fakt, iż tekst autora ukrywającego się pod pseudonimem Marek Frenger zasila wciąż nieliczny zbiór powieści, których akcja osadzona jest we współczesnym Szczecinie. Bohaterowie Frengera imprezują w "Hormonie", biją sie pod Urzędem Miasta, spacerują po parku Kasprowicza. (...) Druga uciecha wiąże się z pierwszą – pod piórem Frengera Szczecin jest miejscem naładowanym erotyzmem. W jego powieści o seks jest łatwiej niż o kupno frytek w Mak Kwaku. Nagie kobiety biegają po Wałach Chrobrego, oddają się na pierwszych randkach, błagają swoich mężczyzn o seks w trójkątach (i o kamerowanie tych igraszek!), pracownicy sypiają ze swoimi szefowymi, mężowie zdradzają żony, a żony mężów. Ta wizja jest rozkoszna. (...) To nie jest książka o triumfie miłości, lecz o triumfie seksualnego darwinizmu. Pełne samozadowolenia samcze mlaśnięcie, które puentuje tekst, jest bardzo ujmujące. I, co tu kryć, ma większe wartości poznawcze niż landrynkowe opowieści o mężczyznach, którzy uczą sie odpowiedzialności.
Alan Sasinowski, Kurier Szczeciński

