Karol Samsel Autodafe 9
Karol Samsel Autodafe 9
Maria Bigoszewska Gwiezdne zwierzęta
Jan Drzeżdżon Rotardania
Anna Frajlich Pył [wiersze zebrane. tom 3]
Tomasz Hrynacz Corto muso
Jarosław Jakubowski Żywołapka
Wojciech Juzyszyn Efemerofit
Bogusław Kierc Nie ma mowy
Andrzej Kopacki Agrygent
Zbigniew Kosiorowski Nawrót
Kazimierz Kyrcz Jr Punk Ogito na grzybach
Artur Daniel Liskowacki Zimno
Grażyna Obrąpalska Poprawki
Jakub Michał Pawłowski Agrestowe sny
Uta Przyboś Coraz
Gustaw Rajmus Królestwa
Rafał Sienkiewicz Smutny bóg
Karol Samsel Autodafe 8
Karol Samsel Cairo Declaration
Andrzej Wojciechowski Nędza do całowania
copyright © https://sztukater.pl 2025
Wszystko zaczyna się zwykle
Jak każdy wspinaczki dzień
Trudny dzień
Ściana, droga pod szczyt
A potem nagle krzyk
To fragment tekstu utworu Cień wielkiej góry z repertuaru Budki Suflera, a przywołuję go dlatego, że przyplątał się do mnie ten tytuł w trakcie lektury powieści Ryszarda Lenca i stale kołatał gdzieś tam z tyłu głowy. Na pierwszy rzut oka, można by pomyśleć – bez związku, no bo przecież w kategoriach fizycznych Golgota to żadne wyzwanie, to tylko wzgórze, a jednak tytułowy „cień Golgoty” jest większy niż ten rzucany przez najwyższe góry. I znów, nie chodzi – co mam nadzieję jest oczywiste – o zjawisko fizyczne.
Lubię przywoływać twierdzenie Theodora Heussa o tym, że Europa, opiera się na trzech wzgórzach: na rzymskim Kapitolu, na greckim Akropolu i na Golgocie właśnie. Ten „trójnóg” dał bardzo stabilną i mocną podstawę do zbudowania cywilizacji umownie zwanej zachodnią, która wciąż jeszcze nadaje ton znanemu nam światu. Równocześnie, z niepokojem myślę o tym, co dzieje się, z konstrukcją oparta na trójnogu, kiedy kruszy się jeden z tych trzech filarów.
Ale, nie o tym – a na pewno nie wprost – jest książka Ryszarda Lenca. Autor zagląda do miejsc i czasów początku świata jaki znamy a akcja powieści rozgrywa się na przestrzeni kilku dekad – od czasów działalności i ukrzyżowania Jezusa Chrystusa, przez lata 60. i 70. I wieku, aż po początek II wieku.
Narracja prowadzona jest z wielu różnych perspektyw i często nie dotyczy bezpośrednio tego, co wydarzyło się na Golgocie owego piątkowego popołudnia. Wielowiekowa tradycja sprawiła, że jest ono pamiętne i wyjątkowe dla nas – chrześcijan, a Lenc – przez swoich bohaterów – pokazuje je z innej – nieraz zaskakującej strony. Inaczej widzą je uczniowie Chrystusa, inaczej arcykapłani, inaczej rzymianie, jeszcze inaczej zwykli mieszkańcy Jerozolimy. Wracający z miasta Jakub, rozmyślał o przygotowaniach do Paschy i kawałku ziemi, który niedawno kupił. Ni to ogród, ni to gaj położony był opodal Miejsca Czaszki i to nieco martwiło Jakuba, tym bardziej, że w bezpośrednim sąsiedztwie miał być pochowany jeden z ostatnio ukrzyżowanych, „ten szaleniec, co niedawno na oślicy wjeżdżał do miasta Złotą Bramą”.
Galeria bohaterów pojawiających się na kartach powieści jest niezwykle szeroka, wiele z nich to postaci historyczne, a z ich przeplatających się losów i opowieści wyłania się fascynujący obraz tego, jak jedna z wielu egzekucji na Miejscu Czaszki – pozornie niewiele znacząca – wpłynęła na losy ludzi i świata.
W cieniu Golgoty nie jest jednak powieścią religijną ani rekonstrukcją wydarzeń z Nowego Testamentu. Jeśli już koniecznie chcieć umieścić ją w jakiejś kategorii, skłaniałbym się bardziej ku powieści historycznej. Opowieść jest mocno osadzona w realiach I i II wieku i oparta na bardzo bogatym materiale źródłowym, do którego autor odnosi się w końcowych uwagach i nocie bibliograficznej. Jednak nawet najbardziej bogate źródła nie wystarczą, jeśli nie ma pomysłu i umiejętności przekazania zawartej w nich treści w zajmujący sposób, a Lenc miał i jedno i drugie.
W efekcie bo autorowi udało pokazać się fenomen tej nowej wówczas religii, która wykiełkowała wśród Żydów, na głębokiej prowincji cesarstwa, aby w ciągu niespełna czterech stuleci zawładnąć całym rzymskim imperium. Myliłby się jednak ten, kto chciałby uznać W cieniu Golgoty za jakąś apologię chrześcijaństwa. W rozmowach i rozmyślaniach bohaterów nie pojawiają się proste odpowiedzi, za to nieustannie pojawiają się kolejne pytania, nieuniknione w kontekście tego, jak znaczący – dla dziejów ludzkości i świata – jest tytułowy cień Golgoty.
P.S.
I naprawdę nie ma znaczenia, że nawet nie do końca wiadomo, o które – konkretnie – wzgórze chodzi. To na którym zbudowano Bazylikę Grobu Świętego, wybrane zostało przez św. Helenę, matkę cesarza Konstantyna Wielkiego, a historycy do dziś toczą spory, czy to aby na pewno właściwe miejsce, a nie jakieś inne wzgórze na obrzeżach starożytnej Jerozolimy. Ważny jest symbol.
I jeszcze jedna uwaga. Jak silna musiała być wiara, tych jedenastu, którzy poszli w świat głosić Dobrą Nowinę? Być może, oprócz modlitwy, towarzyszyła im jakaś ówczesna, pra-wersja przywołanego na wstępie utworu Budki Suflera i mieli świadomość, że:
Największa rzecz, swego strachu mur obalić
Odpadnie stu lecz następni pójdą dalej.
6/6
AdamTS
Ryszard Lenc W cieniu Golgoty — http://www.wforma.eu/w-cieniu-golgoty.html